Kordian - geneza i tytuł utworu, motto utworu
Omówienie utworu pod tytułem Kordian warto rozpocząć od kwestii motta. Jest to cytat zaczerpnięty z powieści poetyckiej Juliusza Słowackiego pod tytułem Lambro. Dokładniej jest to fragment z Pieśni Greka, w której osobą mówiącą jest grecki patriota, bard. Zwraca się on do zebranych w gospodzie rodaków, w celu zachęcenia ich do walki z Turkami. Podobną funkcję pełnił Halban w Konradzie Wallenrodzie. Zarówno bard z Pieśni Greka jak i Halban swoją rolę widzą nie tylko w samym fakcie bycia artystą, ale także w tym, aby pobudzić naród do czynu. Dla nich rola poety polega na tym, aby z iskry wzbudzić ogień, który da ludziom siłę do walki. To poeta potrafi wykrzesać z człowieka tę iskrę, która może wzniecić ogień. Poeta to twórca silnie przekonany o magiczności słowa, które wpływa na rzeczywistość. Eksponując osobę barda, Słowacki wskazuje na rolę, do której ma pretensje, a więc na rolę tego, który potrafi wskrzesić w narodzie iskrę, i którego słowa wpływają na rzeczywistość.
Analizując genezę i tytuł utworu, w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na przyczyny powstania utworu. Niewątpliwą i zapewne najważniejszą przyczyną był udział Słowackiego w pierwszych miesiącach powstania, a później w dyskusjach i sporach imigracyjnych, których tematem było określenie przyczyn upadku powstania. Atmosfera powstania i wydarzenia, które miały miejsce w Paryżu sprawiły, że Słowacki miał większą kompetentność niż Mickiewicz, ponieważ to on był naocznym świadkiem tamtych wydarzeń. Kolejną ważną przyczyną, dla której Słowacki podjął się napisania Kordiana była rywalizacja z Mickiewiczem i zaprzeczenie jego opinii na temat dwóch pierwszych tomików Słowackiego. Mickiewicz pisząc o dziełach Słowackiego, porównał je do gmachu, który wyróżnia się piękną architekturą, ale są jak kościół, w którym nie ma Boga. Mickiewicz zarzucał, więc Słowackiemu bezideowość. Kordian miał być próbą przełamania tych poglądów. Jako kolejną przyczynę powstania Kordiana wskazuje się pragnienie Słowackiego okrycia matki sławą. Miała to być tak „wielka sława, by żadna niesława jej dotknąć nie mogła”. Profesor Becu był drugim mężem matki Słowackiego, a w jego portrecie przedstawionym przez Mickiewicza w Dziadach Słowacki widział atak na osobę jego matki i jego samego.
Analizując tytuł utworu, należy zauważyć, że imię Kordian to neologizm – imię stworzone przez Słowackiego. Dosłownie oznacza ono „mąż serca”. Tytuł sugeruje więc, że utwór poświęcony będzie analizie serca, czyli przedstawieniu słabości i sprzeczności romantycznego rewolucjonisty, który był reprezentantem epoki postnapoleońskiej, który osiąga dojrzałość w świeżo utworzonym przez cara Królestwie Polskim. Tak naprawdę Kordian to tytuł pierwszej części trylogii. Słowacki napisał również trzecią część dzieła, ale ją zniszczył. Świadczy to jednak o tym, że myślał on o swoim dziele, jako o dziele kilkuczęściowym, a jego przygotowanie sugeruje, że Słowacki miał pomysł na całość dzieła.
Juliusz Słowacki napisał Kordiana w roku 1833 w Genewie, a wydał go anonimowo rok później. Utwór rozpoczyna się sceną zatytułowaną Przygotowanie. Poprzedza ona akcję właściwą i rozgrywa się 31 grudnia 1799 roku, a więc na przełomie XVIII i XIX wieku. Jest to znaczący fakt, ponieważ szatan był przekonany, że wiek XIX będzie wiekiem zła i wiekiem panowania szatana. Akcja tej sceny rozgrywa się w chacie czarnoksiężnika Twardowskiego, w górach Karpackich. Postać Twardowskiego należy do polskiej tradycji. Słowacki łączy więc polską tradycję z tradycją biblijną, dzięki czemu osiąga taki sam efekt, jak Mickiewicz w Widzeniu ks. Piotra. Przygotowanie opisuje szabat czarownic, bal szatanów. Ten bal szatana ma formę obrzędu, w którym Mefistofeles i inni zastępcy szatana obejmują we władanie wiek XIX. Jednak, aby to uczynić złe moce w rytuale tym tworzą osoby, którymi posłużą się po to, aby rządzić dziejami ludzi. Słowacki ukazuje, że stworzono wówczas plejadę filozofów z Wolterem i Rousseau na czele (zwolennicy deizmu), Napoleona, przywódców powstania, a wśród nich: Józefa Chłopickiego, ks. Adama Czartoryskiego, Jana Skrzyneckiego, Juliana Niemcewicza, Joachima Lelewela, Jana Krukowieckiego, a następnie kadrę oficerów wojska powstańczego. Przedstawiony tutaj portret przywódców cywilnych i wojskowych przedstawiony został w konwencji groteskowej i sarkastycznej. Sam sposób opisania tych osób określa sposób, w jaki są oni postrzegani, nie mogą być ani piękni, ani urokliwi. „Żołnierz to ryba, która kruczkom nie dowierza i ma rozsądek zdrowy”. W akcie I takim rycerzem jest Grzegorz. Rycerzem obłąkanym stanie się Kordian, bo od Grzegorza różni się on tym, że jest poetą i nie ma w sobie tyle zdrowego rozsądku, co Grzegorz.
Kolejną niezmiernie istotną kwestią jest chór aniołów i funkcja, jaką pełni. Chór ten zamyka scenę Przygotowanie. Ma to swoje określone znaczenie, ponieważ daje pewien sygnał czytelnikowi, że fakt, że wiek XIX będzie wiekiem zła, nie dzieje się bez wiedzy Boga, a nawet za Jego zgodą. Jest to wpisane w Księdze Przyszłości, która jest w posiadaniu Boga. Bóg zezwala na te wydarzenia, ponieważ chce pokazać człowiekowi, że ma on wolną wolę, nie chce ludziom odbierać tej wolności.
Wprowadzenie nadprzyrodzonych czynników służy wprowadzeniu nadprzyrodzonych konieczności takich jak los, wolna wola, którym przeciwstawiona została subiektywna wolna wola człowieka. Słowacki negatywnie ocenia powstanie listopadowe, wyrażając przekonanie, że było to dzieło szatana, a tym samym zryw, który nie miał żadnego prawa powodzenia. Losy tego zrywu zależały tylko i wyłącznie od wolnej woli człowieka. Ważnym faktem dotyczącym Kordiana jest dwupłaszczyznowość świata przedstawionego, która w ten sposób zbliża dramat do struktury moralitetu – świat przedstawiony jest miejscem walki dobra ze złem.
W utworze Kordian tytułowy bohater został przedstawiony w konwencji toposu homo viator. Zostało to ukazane w akcie II. Akt II zatytułowany Wędrowiec rozgrywa się w 1828 roku, wiemy więc, że samobójcza próba Kordiana zakończyła się niepowodzeniem. Kordian wyrusza w podróż po Europie. W akcie tym Kordian postanawia swoje wyobrażenia o życiu skonfrontować z prawdziwym życiem, a efektem tego są kolejne rozczarowania bohatera.
Pierwszym etapem podróży Kordiana jest Londyn, James Park. Kordian odwiedza Anglię, ponieważ znał ją z dramatów Szekspira. Anglia jawi mu się jako kraj bohaterów owładniętych wielkimi namiętnościami, którzy byli równocześnie maksymalistami. Kordian zwiedzając Anglię miał okazję, aby dokonać konfrontacji Anglii Szekspirowskiej z Anglią końca XVIII wieku. Od Dozorcy Kordian dowiedział się, że Anglia Szekspirowska, którą sobie wyobrażał nie istnieje, a jest tylko Anglia materialistyczna, w której rządzi przede wszystkim pieniądz.
Kolejny miejscem odwiedzonym przez Kordiana jest Dover. Jest to najkrótsza droga pomiędzy Anglią i Europą. Kordian czytając Szekspira na skałach w Dover, żegna Anglię. Ukazany został tutaj motyw funkcjonowania zbójeckich książek. Kordian zdał sobie bowiem sprawę z tego, że wykreowany przez literaturę świat nie istnieje. Zrozumiał, że literatura odgrodziła go od rzeczywistości, uniemożliwiła mu ujrzenie rzeczywistości taką, jaką jest ona naprawdę. Pożegnanie z Anglią stanowi swoistego rodzaju zwrot Kordiana ku prawdziwemu życiu. W którym będzie żył i się zmieniał bez tych różowych okularów, które nałożyła mu literatura. Kordian porównuje ponadto skały opisane w Królu Learze z tymi prawdziwymi i dzięki temu uświadamia sobie, że wyobraźnia nie jest w stanie poznać rzeczywistości.
Podczas pobytu we Włoszech poznajemy Kordiana w nowej scenerii. Tutaj ukazany został związek Kordiana z pewną kobietą. Wioletta to kochanka Kordiana, która tak naprawdę jest z nim dla pieniędzy. We Włoszech Kordian wiódł libertyńskie, hedonistyczne życie. Szukał szczęścia, miłości i rozkoszy. Uważa on, że wszystko można kupić, nawet miłość. Kordian czerpie z życia „całymi garściami”, jeżeli ostatecznym prawem tego świata jest pieniądz. Ostatecznie Kordian uświadamia sobie jednak miałkość takiego życia. Nastąpiło to w sytuacji, kiedy został bez pieniędzy. Zrozumiał wówczas, że nie chce, aby jego życie zależało od pieniędzy i było przez nie zniewolone.
Następnie Kordian udaje się do Watykanu. Z libertyna i hedonisty przeistacza się w patriotę. Przynosi do Papieża w mieszku polską ziemię, jednak Papież przyjmując go, odmówił błogosławieństwa. Dał w ten sposób wyraz tego, że jest zwolennikiem porządku ustanowionego na kongresie wiedeńskim. W momencie wybuchu powstania listopadowego Papież Grzegorz nałożył na jego uczestników klątwę. W scenie tej obraz Papieża ma charakter ironiczny i pejoratywny.
Akt II kończy się sceną na Mont Blanc, gdzie Kordian wygłasza swój wielki monolog. Można go porównać z Wielką Improwizacją z III Części Dziadów. Na monolog Kordiana składają się pewne antynomie. Wprawdzie Kordian wygłasza swoje rozczarowanie światem, ale ostatecznie jego monolog kończy się odnalezieniem idei, która staje się sensem jego życia. Tą ideą jest walka o wolność narodu i tej idei Kordian pragnie się całkowicie poświęcić. Idea ta przyjmuje postać hasła „Polska Winkelriedem narodów”.
Obraz Konrada Groba Winkelried pod Sempach
Winkelried był drugim obok Wilhelma Tella narodowym bohaterem Szwajcarów. Był to szwajcarski rycerz, który w trakcie bitwy wbił w swoją pierś tyle wrogich włóczni, że przez wytworzoną lukę mogli przedrzeć się jego towarzysze. W ten sposób poświęcając swoje życie, Winkelried umożliwił Szwajcarom zwycięstwo pod Sempach w 1386 roku. Nazywając Polskę Winkelriedem narodów Słowacki stawia znak równości pomiędzy czynem tego rycerza, a powstaniem listopadowym. Swoim zrywem Polska skupiła na sobie uwagę mocarstw, a w szczególności Rosji, a tym samym umożliwiła innym uciśnionym narodom czyny niepodległościowe. Jest to jeden z przejawów polemiki Słowackiego z Mickiewiczem.
Mickiewicz porównywał Polskę do Chrystusa. On ujmował to poświęcenie w kategoriach religijnych, nazywał zbawieniem, był to więc wymiar metafizyczny. Mickiewicz nawiązując do Biblii szukał tam zrozumienia dla historii. Tymczasem Słowacki oglądał sprawę w wymiarze historycznym i politycznym, on zdaje się sprowadzać ów mickiewiczowski mesjanizm na ziemię. Swoją historiozofię opiera Słowacki na historii, aby zrozumieć to, co się stało, szuka pierwowzoru w minionych wydarzeniach. Winkierlied nie był Bogiem. Dzieło Polski jest więc umotywowane politycznie. Koncepcja ta pozbawiona została elementów religijno – metafizycznych. Słowacki nie sakralizował historii tak, jak czynił to Mickiewicz.
Mickiewicz nazywając Polskę Mesjaszem narodów, chciał wytłumaczyć cierpienie niewinnych ludzi. Mickiewicz głosił, że tak jak Chrystus poświęcił się za grzechy ludzi, tak Polska poświęciła się za grzechy świata. Polska powinna się więc odrodzić. Słowacki mówi natomiast, że gdyby nie Polacy to Francuzi byliby nadal w niewoli – w walce narodów o wolność zginęło wielu Polaków, ale dzięki temu mogły odzyskać niepodległość inne narody. Mickiewicz mówił, że musimy przyjąć to niewinne cierpienie, bo to będzie źródłem odrodzenia Polski i w modlitwie powinni Polacy czekać na lepsze czasy. Tej duchowej, pasywnej postawie Słowacki przeciwstawia postawę aktywną. Mówi, że nie czekanie, ale walka powinna być przejawem woli walki narodu o niepodległość. Jest to pewne nawiązanie do filozofii czynu Fichtego. Biorąc pod uwagę polemikę tych dwóch znamienitych pisarzy, należy zauważyć, że rację przyznała historia Słowackiemu, bo to czyn i aktywność ostatecznie dały Polsce wolność.
OBCE SŁÓWKA BEZ PROBLEMU
Arkusz maturalny na komórkę i tabletPisz, czytaj i pytaj może ktoś odpisze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz